fbpx

Portal ekspercki

Portal ekspercki

TOP

Jak przygotować diesla do zimy?

Z artykułu dowiesz się
Co zrobić, aby zima nie zaskoczyła Cię na drodze, jak warto przygotować samochód.

Benzyniak czy diesel? Spór o wyższość jednego silnika nad drugim trwa od lat. Kierowcy przytaczają dziesiątki argumentów, które mają przekonać przeciwników o wyższości pojazdu, który eksploatują. I co by nie mówić o dieslach – bo z pewnością mają nad benzyniakami nie jedną przewagę – to zima zdecydowanie nie jest ich ulubioną porą. Przypominamy o 4 elementach pojazdu z silnikiem wysokoprężnym, którym warto przyjrzeć się przed nadejściem mrozów.

Po pierwsze: świece żarowe

Zacznijmy od różnic i tego skąd biorą się problemy diesli – szczególnie tych starszej generacji – z niskimi temperaturami. W samochodach benzynowych za zapłon paliwa odpowiada iskra, którą generuje świeca. W dieslach zapłon odbywa się samoczynnie, na skutek wysokiego ciśnienia i temperatury. Aby jednak do tego doszło, musi zagrać ze sobą kilka elementów. Przede wszystkim świece żarowe muszą ogrzać komorę spalania do wysokiej temperatury (od. 600 do nawet 900 st. C), a do tego olej napędowy musi być wysokiej jakości – w warunkach zimowych może się bowiem z niego wytrącać parafina.

Im niższa temperatura za oknem, tym większa szansa, że przy odpalaniu samochodu mogą pojawić się problemy – trudniej bowiem o samozapłon mieszanki paliwowej pod wpływem ciśnienia. Do tego silnik wysokoprężny rozgrzewa się dużo wolniej od benzyniaka i swoją maksymalną temperaturę osiąga dopiero po około 10-15 km, więc nawet już po jego odpaleniu świece ciągle muszą ogrzewać komorę spalania.

Przepalone świece możemy rozpoznać po nierównej pracy silnika lub białym dymie, o zapachu niedopalonego paliwa. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości co do ich stanu, nie zwlekajmy i pilnie je wymieńmy. Najlepiej – podobnie jak i amortyzatory – parami. Wymiana tylko jednej świecy często kończy się wkrótce kolejną wizytą w warsztacie.

Pamiętajmy, że zimą kontrolka świec żarowych (charakterystyczna sprężynka), zapala się na dłużej niż latem. Samochód możemy odpalić dopiero wówczas, gdy kontrolka zgaśnie. Po starcie diesla w niskiej temperaturze warto traktować go z wyrozumiałością. Najlepiej rozpocząć jazdę po 30 sekundach od uruchomienia silnika i delikatnie dociskać pedał gazu. Zanim silnik nie osiągnie pełnych osiągów, każde dociśnięcie gazu do pełna może prowadzić do jego nadmiernej eksploatacji i większego zużycia oleju napędowego.

Po drugie: zimowy olej napędowy lub chociaż dodatek uszlachetniający

Jeśli nie jeździmy samochodem naprawdę często, to zadbajmy o to, żeby w naszym baku zimowy olej napędowy znalazł się jeszcze przed nadejściem prawdziwych mrozów. Trzeba pamiętać, że letnia ropa już przy temperaturze -10ºC zmienia swoją konsystencję i gęstnieje. Wosk, który się z niej wytrąca może zapchać otwory filtra paliwowego i powodować jego gorszą pracę, lub w skrajnym wypadku brak zapłonu. Jeśli prześpimy moment przejściowy między sezonami i prawdziwe nadejście mrozów, może już być za późno na ratunek.

Niektórzy kierowcy zamiast zimowego oleju napędowego próbują dodawać do ropy benzynę niskooktanową, naftę czy denaturat. Pamiętajmy, że w ten sposób możemy nawet uszkodzić silnik. Lepszą metodą jest wybór tzw. depresatora, czyli specjalnego dodatku do ropy, który obniża temperaturę mętnienia paliwa. Warunkiem koniecznym, by środek zadział właściwe musi być jednak jego mieszanie z olejem jeszcze przed wytrąceniem się pierwszych kryształów parafiny, czyli przed nadejściem mrozów, w temperaturze powyżej 0°C.

W ofercie FUCHS znajduje się dodatek WINTERFIT, który uszlachetnia olej napędowy i pozwala mu na bezproblemową pracę nawet  przy -30°C. Produkt nadaje się do mieszania ze wszystkimi olejami napędowymi i ulega całkowitemu spaleniu. Co istotne WINTERFIT nie powoduje brak spadku lepkości, dzięki czemu pompa paliwa nie jest nadmiernie eksploatowana.

Po trzecie: filtr oleju lub chociaż zlanie wody z odwadniacza

Mając na uwadze wytrącanie się parafiny z oleju napędowego, nie powinniśmy przed nadejściem zimy zwlekać z wymianą filtra paliwa. Jeśli tego nie zrobimy, to ryzykujemy, że niskie temperatury mogą przyspieszyć jego zużycie, a gromadząca się w mikroporach parafina uniemożliwi odpalenie silnika.

Jeśli z jakiś przyczyn nie wymienimy filtra, to pamiętajmy, aby przed nadejściem mrozów zlać chociaż wodę z odstojnika filtra (zwykle jest to biała zakrętka na dnie filtra). W trakcie pracy silnika gorąca ropa wraca do baku i wskutek różnic temperatury powstaje wilgoć, gromadząca się właśnie w tym miejscu. Nadejście mrozów może spowodować, że woda zamieni się w lód i przysporzy nam problemu przy odpalaniu pojazdu. Dobrze więc tę czynność zrobić odpowiednio wcześniej, zanim kreska na termometrze zejdzie poniżej zera.

Po czwarte: akumulator

Ten element sprawia problemy także i w benzyniakach, ale w przypadku silników wysokoprężnych trzeba na niego zwrócić jeszcze większą uwagę. Dlaczego? Ponieważ baterie w dieslu potrzebują do rozruchu większego prądu (ok. 500 amperów), co sprawia, że  dochodzi do większych oporów wału korbowego i szybszego zużycia akumulatora. A bez sprawnego akumulatora nie ma mowy o właściwie działających świecach żarowych (potrzebują ok. 40 amperów do zasilenia), no i koło się zamyka.

Warto więc skontrolować stan akumulatora przed nadejściem minusowych temperatur, a już na pewno pomyśleć o jego wymianie jeśli ma więcej niż trzy lata. W przypadku młodszego akumulatora powinno wystarczyć przeczyszczenie klem drucianą szczotką lub papierem ściernym i nałożenie odrobiny smaru z cząsteczkami miedzi. Nigdy nie zawadzi mieć także ze sobą prostownika i kabli rozruchowych, gdyby samochód jednak nie odpalił.

Sprawdź, co jeszcze warto mieć na wyposażeniu samochodu zimą. Sprawdź

 

Co zrobić gdy jest za późno i samochód jednak nie odpalił?

Jeśli zima zaskoczy nas przed podjęciem środków zapobiegawczych i nie odpalimy silnika, to nie próbujmy odpalać go ciągle na nowo. To olbrzymie obciążenie dla silnika! Najlepszym wyjściem w takiej sytuacji jest umieszczenie samochodu w ciepłym garażu, albo wykorzystanie urządzenia wytwarzającego ciepło i skierowanie go w kierunku filtra paliwa. Taka pierwsza pomoc powinna sprawić, że parafina odłożona w filtrze paliwa rozpuści się i ostatecznie umożliwi przepływ ropy. Nie zwlekajmy jednak dłużej i czym prędzej oddajmy samochód do serwisu. Przy kolejnych mrozach sytuacja z dużym prawdopodobieństwem się powtórzy.

Jeśli mimo wcześniejszej kontroli akumulator nie zaskoczy i przyjdzie nam skorzystać z kabli rozruchowych i pomocy innego kierowcy, warto pamiętać o następujących elementach.

  1. Podczas rozruchu samochody nie mogą się ze sobą stykać maskami a silnik samochodu ze sprawnym akumulatorem powinien być wyłączony. Trzeba także wyłączyć wszelkie odbiorniki prądu – np. światła.
  2. Właściwe podłączenie kabli:
    • Zaczynamy od podłączenia czerwonego kabla (dodatnie zaciski) do naszego rozładowanego akumulatora, a następnie podłączamy drugą końcówkę do akumulatora, od którego pożyczamy prąd w miejscu oznaczonym „+”.
    • Potem przewód czarny (ujemny) podłączamy do bieguna akumulatora, który działa (oznaczenie „-„), a następnie drugą końcówkę do tzw. masy, czyli niemalowanego elementu metalowego np. uchwytu z boku silnika albo głowicy cylindrów.
  3. Uruchamiamy silnik sprawnego auta i po chwili próbujemy odpalić auto z wyczerpanym akumulatorem.

Warto też zwrócić uwagę na trzy czynniki, związane z bezpieczeństwem i akumulatorem samochodu, od którego pożyczamy prąd.

  • W czasie ładowania baterii wydziela się wodór. Wystarczy drobna iskra żeby doprowadzić do eksplozji. Warto zachować należytą ostrożność!
  • Jeśli jeden z samochodów ma silnik benzynowy a drugi to diesel, to miejmy na uwadze różnice w pojemności obu baterii. W takiej sytuacji łatwo rozładować sprawny akumulator.
  • Kable rozruchowe odłączamy w odwrotnej kolejności niż je podłączaliśmy.
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Inspirujemy i motywujemy. Grupa FUCHS to firma z niemieckimi korzeniami, która opracowuje, produkuje i sprzedaje środki smarne oraz produkty pokrewne od ponad 85 lat – dla praktycznie wszystkich obszarów zastosowań i sektorów. Firma FUCHS to synonim obietnicy: technologia, która się opłaca.